Użytkownik Hasło Pamiętaj mnie Zarejestruj się!
Z kraju : Nieznana Dzika Woda.
dnia 2011-06-21 00:00:00

przejdź do artykułu

NIEZNANA DZIKA WODA











Na pojezierzu Łęczyńsko-Włodawskim jest ok. 48 jezior naturalnych i zbiorników zaporowych. Niestety zdecydowana większość z nich jest wyniszczona przez „wędkarzy” oraz tzw. „racjonalną gospodarkę rybacką” i tak naprawdę nie ma gzie pojechać na kilkudniową zasiadkę karpiową. Co prawda kilkukrotnie dochodziły mnie słuchy, że co na niektórych z tych jezior ktoś złapał ładnego karpia, ale były to rzadkie przypadki.
Chcąc znaleźć naturalną dziką wodę, w której pływają ładne miśki od ok. dwóch lat zacząłem zbierać informacje od różnych ludzi: gdzie łowią, jakie ryby i jakie wyniki połowów widzieli będąc nad wodą. Z uzyskanych informacji moją uwagę zwróciło cztery jeziora. Jedno, na którym były łowione karpie przez karpiarzy ponad 30 kg, drugie, na którym największy złowiony karp ważył 24 kg, trzecie, na którym były wyjmowane karpie do 15 kg i czwarte, na którym też przeciętni wędkarze wyjmowali karpie do 15 kg. Większych ryb nie byli w stanie wyholować z uwagi na delikatny sprzęt, stosowanie cienkich żyłek i dużą ilość podwodnej roślinności. Z informacji, które uzyskałem wynika, że to ostatnie jest najstarszym i naturalnym zbiornikiem o pow. 270 ha, z czego lustra wody to ok. 240 ha, więc postawiłem tezę, że w nim mogą pływać największe karpie i mój wybór padł właśnie na to jezioro. Dodatkowo przekonał mnie fakt, iż na całym tym zbiorniku linia brzegowa na odległości 60-100m porośnięta jest trzcinami i nie ma możliwości łowienia z brzegu. W grę wchodzi łódka albo platforma na wodzie, co oznacza, iż odłów ryb jest tam znacznie ograniczony z uwagi na panujące warunki przyrodnicze.
Ponadto los się do mnie uśmiechnął i wiosną bieżącego roku nawiązałem znajomość z osobą, która na tym jeziorze posiada łódkę i platformę na wodzie, więc zaczęliśmy planować wspólną weekendową zasiadkę.

W Poniedziałek przed zasiadką wypłynęliśmy, aby wysondować dno, ustawić markery i zanęcić łowisko. Do sondowania dna użyliśmy bardziej tradycyjnych metod niż nowoczesne echosondy i za pomocą stukadełka wstępnie zaznaczyliśmy swoje łowisko a następnie maska do nurkowania i nura pod wodą aby dokładnie sprawdzić oraz określić rodzaj dna. Okazało się, iż dno całe porośnięte jest podwodną roślinnością, ale pięć metrów dalej jest niewielkie oczko, wolne od wodorostów z lekkim namółkiem do 10 cm. Od razu odniosłem wrażenie, że to jest właśnie to, czego szukamy, więc przestawiliśmy swoje markery nieco dalej i delikatnie zanęciślismy pelletami, kulkami proteinowymi, kukurydzą konserwową oraz gotowanymi konopiami.
Dwa dni później ponownie wypłynęliśmy, aby sprawdzić czy karpie weszły w nasze łowisko i wyjadły wcześniej wsypany towar, więc ponownie maska do nurkowania, pod wodę i szok... nie pozostała nawet jedna kulka, wszystko było wyjedzone do zera.
Tym razem postanowiliśmy zdecydowanie mocniej zanęcić i w łowisko pod trzy markery w sumie wsypaliśmy ok. 10 kg pelletów Carp Devil Baits, 15 kg kulek proteinowych Gold Carp Baits, śladowe ilości kukurydzy konserwowej i gotowanych konopi.
Kiedy nadszedł piątek wczesnym popołudniem umówiłem się z Romkiem nad wodą, szybko zapakowaliśmy sprzęt na łódkę wypłynęliśmy na platformę i nasza karpiowa przygoda rozpoczęła się.

Open in new window


Open in new window


Open in new window


Miejsca, które wybraliśmy na położenie zestawów były w oczkach wśród podwodnej roślinności, więc w grę wchodziła wywózka zestawów i precyzyjne położenie ich na dnie. Po przybyciu na platformę szybciutko przygotowaliśmy sprzęt do łowienia i nurkowania, zanętę wraz z zestawami do łódki i wypłynęliśmy pod markery. Pierwsze czynności rozpoczęliśmy od zanurkowania i sprawdzenia czy wszystkie kulki zostały wyjedzone ewentualnie, które smaki są najczęściej wybierane przez karpie. Po zanurkowaniu ponownie szok, wszystkie z czterech smaków Gold Carp Baits były wyjedzone, co do jednej kulki, więc postanowiliśmy utrzymać dotychczasową strategię nęcenia, czyli pellety Carp Devil Baits, kulki Gold Carp Baits w czterech smakach, śladowe ilości kukurydzy konserwowej i gotowanych konopi. Z uwagi na dużą populację w tym zbiorniku sumika karłowego postanowiliśmy zastosować duże haki oraz duże selektywne przynęty. Na jeden zestaw zarówno ja jak i Romek założyliśmy bałwanka ze smaków Black Squid i Tropical Meat a na drugi Gold Sea i Wild Forest. Na pierwsze branie nie trzeba było długo czekać, bo po niespełna godzinie pierwsze branie u Romka, szybkie zacięcie i po chwili holu karp parkuje w wodorostach. Szybko do łódki i płyniemy w zaczep, aby go podebrać. Krótka, ale wyczerpująca walka i niestety pierwsza ryba i pierwsze spięcie w wodorostach. Tak to bywa, więc nie specjalnie się tym zmartwiliśmy tym bardziej, że to dopiero był początek naszej zasiadki.
Drugiego brania doczekaliśmy się tuż przed północą. Ponownie na Romka wędce branie i ponownie ryba spięta. Po niespełna półgodziny kolejny tym razem bardzo mocny odjazd, zacięcie i po kilku minutach mocnej i wyczerpującej walki pierwszy karp ląduje na macie. To był świetny początek, ponieważ waga wskazała 14,50 kg.

Open in new window


Open in new window


Do świtu ja miałem wyjętego jeszcze jednego karpia 2,50 kg a Romek dwa brania i obydwie ryby spięte. Skoro na bałwanka biorą tak małe karpie postanowiłem o świcie dołożyć jeszcze jedną część kulki, aby ograniczyć brania małych ryb.

Open in new window


Na wyniki tym razem też nie trzeba było długo czekać, ponieważ tuż po świcie ponownie mocny odjazd, ponownie mocna walka z niesamowicie walecznym karpiem i druga dwu cyfrówka ląduje w podbieraku. „Tym razem troszeczkę mniejszy od pierwszego” powiedziałem do kolegi a ten po chwili odparł „ nie bądź tego taki pewien zobacz, jaki jest szeroki w karku i pomóż mi go wyjąć z wody, bo nie mogę z nim podbieraka podnieść do góry”. I rzeczywiście miał rację pozory zmyliły. Po mimo tego, że wyglądał na krótszego był bardzo zbity i bardzo szeroki w karku i na grzbiecie a odczyt bardzo nas zdumiał i pozytywnie zaskoczył – 17 kg.

Open in new window


Open in new window


Ledwie zdążyłem wywieść zestaw a już na drugiej wędce miło odzywa się sygnalizator, zacięcie, krótki hol i karp parkuje w podwodnych roślinach więc szybko Romek podstawił łódkę i płyniemy w zaczep odplątać i podebrać rybę. Po krótkiej walce z karpiem i wodorostami udało się i 4 kg ląduje w podbieraku.

Open in new window


Po przypłynięciu na pomost ledwie odhaczyłem karpia a już kolejne branie i kolejny tym razem mały karpi wyjęty z wody. Po kilku minutach brnie u Romka i kolejna spinka. „Coś jest nie tak z twoimi zestawami końcowymi proponuję ci je zmienić” powiedziałem do kolegi a ten poszedł za moją radą. Tak upłynęła pierwsza noc i pierwszy ranek naszej zasiadki.
W dzień nie wiele się działo, kilka leszczy i małych karpi do 2 kg, ale za to noc przyniosła kolejne brania i kolejne karpie. Tuż po zapadnięciu zmroku po raz kolejny odezwał się mój sygnalizator na zestawie gdzie dołożyłem trzecią kulkę i trzeci smak. Tym razem odjazd był jeszcze mocniejszy a po zacięciu nie mogłem przez dłuższą chwilę zatrzymać karpia z taką niesamowitą siłą wybierał żyłkę z kołowrotka. Tym razem hol trwał znacznie dłużej niż poprzednie a karp za wszelką cenę próbował zaparkować najpierw w pobliskich trzcinach a później pod pomostem. Niestety po dłuższej walce podczas podbierania podszedł pod powierzchnie wody, pokazał się a następnie chlapną ogonem w wodę i wypiął się z haka. Z początku trochę było mi żal, że go nie wyjąłem, ponieważ na moje oko miał ok. 120 cm i ważył, co najmniej 20 kg, ale nie mogłem dać mu swobody i pozwolić, aby wszedł pod pomost owiną się wokół pala platformy i urwał się, musiałem zaryzykować sztywny hol.
Do północy kolega dołowił dwa małe karpiki a zaraz po północy u niego branie i po chwili kolejny karp parkuje w zaroślach. Ponownie łódka i ponownie płyniemy po karpia tym razem wypłynięcie zakończyło się sukcesem i 4 kilogramowy karp ląduje w podbieraku. Tuż przed godziną 3,00 ponownie branie na jednej z moich wędek i kolejny raz wyholowany karp tym razem waga wskazała 6,90 kg.

Open in new window


Open in new window


Open in new window


Nieznana dzika woda potrafi bardzo miło zaskoczyć, o czym osobiście miałem przyjemność się przekonać. Złowione tam karpie dostarczyły nam wielu emocji i miłych wrażeń z całą pewnością powtórzymy tego typu zasiadkę niejednokrotnie.


Z karpiowym pozdrowieniem
Ireneusz Szutko
GOLD CARP TEAM

Wersja do wydrukowania Powiadom znajomego o tej wiadomości Utwórz dokument .pdf z tego artykułu
Komentarze są własnością ich autorów. Nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść.

Autor Wątek
markus099
Napisano: 2011-06-26 08:55  Zaktualizowany: 2011-06-26 08:55
Rozkręca się
Zarejestrowany: 2011-06-26
Skąd: Lublin
Postów: 1
 _RE Nieznana Dzika Woda.
z artykułu wynika że fajna woda,ale czy są tam miski około 30kg?