Polska Federacja
Wędkarstwa Karpiowego

PFWK

patronite
Dzień 2 – PCM 2026 – EL wieczorową porą

Dzień 2 – PCM 2026 – EL wieczorową porą

Gdy petarda hukowa obwieszcza oficjalny start łowienia, nad Nieliszem gwałtownie opada pierwsze, poranne napięcie, ustępując miejsca czystej, skondensowanej adrenaline.

Za zawodnikami pierwsze ciężkie boje. Porywisty, niespokojny wiatr od samego rana próbował pisać własny scenariusz – falował taflem wody, zmuszając karpiarzy do morderczej walki o każdy metr. Czesanie dna w poszukiwaniu dogodnych miejscówek przypominało dziś czytanie ciekawej powieści. Każdy odczyt echosondy i każdy rzut markerem wymagał chirurgicznej precyzji, gdy podmuchy spychały pontony i zacierały obraz podwodnego świata.

Gdy zestawy wreszcie lądują w wodzie, cała ta szarpanina przestaje istnieć.

Akwen nagle spowija specyficzna, niemal nabożna cisza. To moment, w którym zawodnicy zamieniają się w posągi skupienia. Oczy utkwione w sygnalizatorach, dłonie gotowe do skoku, a myśli krążące gdzieś głęboko pod pofalowaną taflą Nielisza. Wiatr wciąż targa szuwarami, ale na brzegach panuje już tylko pełna napięcia oczekiwania atmosfera. Pierwsze karty w tej wielkiej grze zostały wyłożone. Teraz czas na ruch karpi.

A my ???? Stajemy się tłem dla Waszej rywalizacji

Gdy kadry aparatu nie wypełniają się jeszcze wędkarskimi holami, to właśnie natura przejmuje główną rolę. I trudno się jej oprzeć – poranne mgły nad Nieliszem, światło załamujące się na pofalowanej tafli i surowy urok dużej wody tworzą obraz, obok którego żaden karpiarz nie przejdzie obojętnie. Wędkarstwo karpiowe od zawsze było czymś więcej niż tylko rywalizacją; to głęboki, cichy kontakt z przyrodą.

Ale ten piękny obrazek to tylko jedna strona medalu. Druga kryje się w pytaniu, które ciśnie się na usta, gdy patrzy się na brzegi wypełnione profesjonalnym obozowiskiem: ile tygodni, a może i miesięcy poświęciliście na same przygotowania?

Dla wielu zawodników przyjazd na Mistrzostwa Polski to nie jest po prostu kolejny wyjazd nad wodę. To początek zupełnie nowego rozdziału w ich wędkarskim życiu. Kameralne, znane łowiska i małe eliminacje zostają w tyle. Stając w szranki na dużej, nieprzewidywalnej wodzie i na trudnych technicznie miejscówkach wydzielonych na zbiorniku wstępnym, wielu z was musiało dosłownie zrewolucjonizować swój sprzęt i podejście do taktyki.

Nareszcie! Przyszedł ten moment, na który wszyscy czekaliśmy – czas na prawdziwą odsłonę karpiowej batalii i zgłoszenie pierwszej ryby zawodów!

Zgodnie z przewidywaniami, zestawienie otworzył karp złowiony na stanowiskach zlokalizowanych przy samej tamie. To doskonałe potwierdzenie statystycznej potęgi tych miejsc – rejon zapory w początkowych fazach imprezy niemal zawsze okazuje się magnesem na pierwsze, głodne ryby, co jest niezwykle charakterystyczną cechą zbiorników zaporowych.

Pierwsza waga poszła w ruch, pierwsze punkty wpadają do tabeli, a na brzegach wyraźnie czuć, że prawdziwa gra właśnie się rozpoczęła. Kto odpowie radykalnie na ten pierwszy cios? Trzymamy rękę na pulsie!

Zawodnicy robią wszystko, by zapewnić złowionym rybom maksymalnie bezpieczne i komfortowe warunki w oczekiwaniu na przyjazd sędziów z wagą.

Na szczęście charakterystyka tutejszej linii brzegowej  szybki spadek głębokości – idealnie sprzyja bezpiecznemu przechowywaniu karpi w pływających slingach. Ryby mają pod sobą odpowiedni zapas dotlenionej wody, co pozwala im spokojnie i bez zbędnego stresu poczekać na pamiątkową sesję i powrót do swojego żywiołu.

Ochrona i szacunek dla okazów to dla nas absolutny priorytet – Nielisz pod tym względem zdaje egzamin na piątkę!

Pierwsza ryba i potężna fala emocji już po pierwszych kilku godzinach od sygnału!

Karp może i niezbyt duży, waga pokazała około 8 kg, ale to absolutnie przełomowy moment tych zawodów jakim jest  początek prawdziwej, sportowej rywalizacji na Nieliszu stał się faktem!

Zero na liczniku przełamane, pierwsze punkty zasilają oficjalną tabelę, a na brzegach wyraźnie wzrosło napięcie. Każdy z nas wie, jak ważny psychologicznie jest ten pierwszy sygnał w dobie: ryby żerują, taktyka działa, a turniej ruszył na dobre.

Kto idzie za ciosem? Czekamy na kolejne zgłoszenia!

Prawdziwa, bezinteresowna i braterska solidarność. Wędkarstwo karpiowe w swojej najpiękniejszej odsłonie to nie tylko twarda rywalizacja o gramy na wadze, ale przede wszystkim wspólne zasiadki z przyjaciółmi – ludźmi, z którymi dzieli się pasję, nieprzespane noce i prawdziwy pościg za doznaniami.

I właśnie to widać tu na każdym kroku. Mimo że stawką są tytuły i prestiż Mistrzostw Polski, na brzegach Nielisza panuje niesamowita, wręcz rodzinna atmosfera. Pomoc przy wodowaniu pontonu, wspólna kawa przy stanowisku, wymiana doświadczeń czy po prostu męskie rozmowy przy brzegowym obozowisku – pięknych przykładów tej wędkarskiej więzi widzimy tu dziś mnóstwo.

Polska Biało Czerwoni 😉

Odwiedzamy kolejne stanowiska i robimy wszystko, by uwiecznić w naszych materiałach każdą, absolutnie każdą obecną tu ekipę!

Sam osobiście stawiam sobie to za punkt honoru i główny cel tego wyjazdu. Każda drużyna włożyła ogrom serca, czasu i energii, by stanąć na starcie PCM 2026, dlatego każdy z Was zasługuje na swój własny, wyjątkowy kadr w tej opowieści.
Bądźcie czujni, wypatrujcie obiektywu i do zobaczenia na Waszym stanowisku!

Mamy to! Zgłoszenie naprawdę dużej ryby – kwintesencja wszystkich naszych działań, morderczej pracy zawodników i nieprzespanych nocy nad wodą!
Stanowisko przy tamie po raz kolejny pokazuje dzisiaj prawdziwy pazur. Z wody wjechał absolutnie piękny, potężny okaz, który idealnie podkręca emocje i podnosi poprzeczkę w tabeli. To dokładnie dla takich chwil stoi się tu godzinami w deszczu i wietrze!
I choć ryba jest kapitalna, to znając zasady i apetyt chłopaków, wypada im życzyć tylko jednego: aby ten okaz, razem z pierwszą zgłoszoną ósemką, jak najszybciej wypadł z ich oficjalnej klasyfikacji w formacie 3 x BIG FISH!

I nie zapominajcie o najważniejszym – przed nami wciąż cała masa stanowisk na zbiorniku głównym oraz niezwykle urokliwe, do tej pory nieeksplorowane miejsce na Zbiorniku Wstępnym!
To akwen, którego miejscowi wędkarze bronili dotąd jak oka w głowie. I wcale im się nie dziwimy… Nie zdradzimy tu wprawdzie, jakie legendy i opowieści krążyły o tej wodzie, ani jak niesamowite dowody w postaci zdjęć potężnych okazów widzieliśmy na własne oczy, ale jedno jest pewne: ta woda kryje potężny potencjał!
Na tę chwilę meldują się tam głównie mniejsze ryby, ale zespoły, które zdołały je wydłubać, udowadniają jedno – nie znalazły się tutaj z przypadku. Precyzja, konsekwencja i czytanie wody na najwyższym poziomie, co doskonale widać chociażby na przykładzie tej ekipy!

Piękne malownicze miejsówki i wspaniała świetlana przyszłosć 😉 czeka te ekipy.
Miescówek na tym akwenie są tysiące. Zawodnicy nie mają łatwego wyboru, ale wiemy, że sobie poradzą.

A my, cóż ……. pojawimy się u was z całą pewnością.

 

Udostępnij: