Polska Federacja
Wędkarstwa Karpiowego

PFWK

patronite
PCM2026 Dzień Pierwszy Okiem EL ;)

PCM2026 Dzień Pierwszy Okiem EL ;)

Czasami wystarczyłoby po prostu zostawić te zdjęcia i pozwolić, by to Wasza wyobraźnia napisała resztę historii.

Mistrzostwa Polski w Wędkarstwie Karpiowym PCM 2026 wystartowały! Po raz kolejny gospodarzem tego niezwykłego widowiska stał się malowniczy Nielisz. Zbiornik wstępny od pierwszych chwil olśniewa urokiem – to wyjątkowa arena podzielona szosą, przez którą nie sposób przejechać bez nagłego ukłucia nostalgicznym wspomnieniem. Przecież dokładnie tak, na brzegach takich wód, wykluwała się pasja każdego z nas. A jeśli nie każdego, to z pewnością większości tych, którzy mają dziś pełne prawo nazywać się pionierami polskiego karpiowania.

I właśnie ich – żywe legendy, prekursorów i ludzi, dla których karpiarstwo to sposób na życie – znów miałem przyjemność dziś spotkać. 

Rejestracja zawodników, dopinanie papierkowych formalności – cały ten niemal rytualny ceremoniał, do którego materiały szykuje się całe tygodnie. A potem przychodzi ten moment, gdy można wreszcie stanąć z boku i napawać się widokiem całego tego biało-czerwonego designu.

Nie chcę, żeby zabrzmiało to samochwalnie, ale chwytają mnie czasem chwile niedowierzania. Patrzę na swoje własne dłonie i myślę sobie: „To naprawdę te same ręce, które od tylu lat bez przerwy, krok po kroku, przeklikują i budują tę biało-czerwoną oprawę?” Widok efektu końcowego na żywo po prostu zapiera w moich dumnych piersiach dech. Mam nadzieję, ze nie jest to odczucie odosobnione.

Rok w rok stajemy się niczym cisi obserwatorzy, szpiegujący te najintymniejsze momenty tournamentu. Widzimy chwile, w których wielkie, rozbudzone nadzieje bezustannie przeplatają się z paraliżującymi obawami, serwując zawodnikom prawdziwy, emocjonalny roller-coaster.

Każdy z nich doskonale wie, co wydarzy się za moment – że za chwilę złoży cały ciężar swojej przygody na barki ślepego losu. I żeby była jasność: to nie tak, że o wszystkim decyduje wyłącznie szczęście, bo umiejętności to podstawa. Ale powiedzmy sobie szczerze – sami wiecie najlepiej, jak gigantyczną wagę ma tutaj jedno. Czy dzis wygra parszywy los czy łut szczęścia.

Wreszcie nadchodzi ten moment – na scenę wkraczają ubiegłoroczni Mistrzowie Polski. To od lat niezmienny, niezwykle ważny punkt całego porannego ceremoniału. Od zawsze przykładamy ogromną wagę do odpowiedniej celebracji tych, którzy sięgnęli po najwyższe trofeum – zresztą, wystarczy rozejrzeć się wokół, by zauważyć, że hołd złożony mistrzom ma u nas oprawę godną najważniejszych wydarzeń sportowych.

Dostało się dziś sztabowi organizacyjnemu… Zarzucano nam, że niezbyt poważnie potraktowaliśmy raczej chłodno i mało radykalnie wyrażoną prośbę, by Prezesa Kamila Spławskiego traktować po prostu jak „zwykłego zawodnika”. Cóż… ja też tego nie zrobię!

Wszyscy czujemy wręcz słodką dumę na myśl, że wreszcie mamy okazję do małej „zemsty” za te wszystkie lata! A tak całkiem serio i bez uszczypliwości – to naprawdę wspaniała, odważna i klasowa decyzja, by osoba o takim statusie stanęła na starcie eliminacji, a potem w samym finale. Każdy z nas, bez wyjątku, ma absolutne prawo poczuć tę magię z drugiej strony – nie jako organizator czy obserwator, ale jako pełnoprawny uczestnik walki na macie.

Troszkę Wam zazdrościmy tej perspektywy, choć wiemy, że taryfy ulgowej nie będzie. Ślepy los nie wykazał się szczególną łaskawością i obdarował Was wyjątkowo trudnym stanowiskiem. Ale doskonale wiemy, na co Was stać – Ty i Arekłatwo broni nie złożycie i tanio skóry nie sprzedacie!

Są nieobecności, ale są też wielkie powroty! W roli mistrza ceremonii wystąpił dziś były, wielokadencyjny prezes Paweł Stępień – i dla mnie osobiście to równie wyjątkowa chwila.

To przecież dzięki jego wstawiennictwu i odważnej, wręcz kontrowersyjnej wówczas decyzji, równe dziesięć lat temu wszedłem mocno do gry przy oprawie finałów. Z czasem Paweł stał się nie tylko moim wspaniałym federacyjnym przyjacielem, ale też świetnym kolegą, który jak nikt inny potrafi sprowadzić mnie na ziemię. Wystarczy, że rzuci z uśmiechem, iż momentami chyba zbyt poważnie traktuję swoją sieciową egzystencję… Pracuję nad tym bardzo sumiennie – chociaż, jak sami widzicie, wcale mi to nie wychodzi! 😉

Mmała prywata, którą z pewnością rozwijamy jeszcze mocniej w materiale wideo.

Sponsor Generalny oraz zaszczytna kategoria powierzona brandom LA-Boat i naviBOAT. To projekty, które od wielu lat noszę wyjątkowo blisko serca. Jestem w nie zaangażowany niezwykle aktywnie, ale przede wszystkim ogromnie cenię sobie piękną, szczera przyjaźń z Błażejem i Przemkiem. Dziękuję Wam, Panowie, że daliście mi szansę na spełnianie własnych marzeń, które zupełnie naturalnie przeistoczyły się w moją codzienną pracę.

To był Wasz wielki dzień! I choć jak zwykle, z właściwą sobie skromnością, skutecznie uciekaliście przed obiektywem aparatu, to musicie wiedzieć jedno – Wasza praca, wizerunek i to, co tworzycie, zapisały się w naszych federacyjnych sercach na wybitnie wysokim poziomie.

W pełnej krasie ………….. Biało czerwony Show

Sędzia Główny imprezy – Marek Szpinda. Człowiek-legenda, obdarzony wielką charyzmą, niezłomną decyzyjnością i wybitnym, aptekarskim wręcz wyczuciem sprawiedliwości przy rozstrzyganiu wszelkich sporów. Szczerze radzimy nie zadzierać!

W tym roku Marek staje się prawdziwym mistrzem ceremonii bezpośrednio nad wodą. Będzie niezwykle aktywnie uczestniczył w realizacjach na planie naszej pełnometrażowej produkcji wideo, więc możecie być pewni, że pod jego czujnym okiem żaden szczegół nie umknie uwadze kamer.

Wielkie, płynące prosto z serca podziękowania składamy na ręce Pani Dyrektor Beaty Wróbel. Jej obecność z ramienia PZW Zamość wniosła prawdziwy powiew świeżości – wyrazisty głos kobiety-wędkarza, wybitnego ichtiologa oraz osoby, która bezpośrednio stoi za niewątpliwym sukcesem i doskonałą kondycją tego zbiornika.

Pani Beato, dziękujemy za pasję, profesjonalizm i serce oddane tej wodzie!

Ekipa sedziowska i Organizatorów.

Chwila, w której ubiegłoroczni Mistrzowie Polski podchodzą do masztu, by podnieść biało-czerwoną flagę, zawsze wywołuje na łowisku absolutną ciszę. To moment czystej magii i najwyższego szacunku.

Gdy ich dłonie zaciskają się na lince, a materiał powoli pnie się ku górze, w powietrzu czuć mieszankę dumy, wzruszenia i cichego nostalgicznego powrotu do chwytających za serce wspomnień z ich własnej, zwycięskiej batalii. Dla nich to nie jest zwykła rutyna porannego ceremoniału – to żywy dowód na to, że ich ciężka praca, nieprzespane noce i pasja zaprowadziły ich na sam szczyt. Trzymają głowy wysoko, patrząc w niebo, a zgromadzony wokół tłum doskonale wie, że stoi przed ludźmi, którzy w tym roku będą bronić najcenniejszego trofeum. Wyciągnięta na sam wierzchołek flaga powiewa na wietrze, dając oficjalny sygnał: PCM 2026 uważa się za otwarte!

Księga Gości powodujaca uśmiech na twarzach. Ohoczo ją podpisujecie, wzruszenie również zauwazyliśmy.

Zbiornik Wstępny na Nieliszu to miejsce, w którym natura i wędkarska magia podają sobie dłonie w najpiękniejszym możliwym stylu. Ta nowa arena zawodów zachwyca od pierwszego wejrzenia, czerpiąc to, co najlepsze ze swojego unikalnego położenia.

Szosowy nasyp rozdzielający akwen tworzy fascynujący, wręcz kinowy pejzaż – z jednej strony spoglądamy na bezkresną, czystą taflę wody otuloną szuwarami, z drugiej na urokliwe, zielone przestrzenie, które w porannych mgłach wyglądają jak malarskie arcydzieło. Światło odbijające się w lustrze zbiornika o wschodzie słońca nadaje całemu łowisku metafizycznego, niemal tajemniczego klimatu. To arena nie tylko surowa i wymagająca czysto wędkarsko, ale przede wszystkim zachwycająca estetycznie – czysta, dzika, dynamiczna i stanowiąca idealne, godne tło dla najważniejszej karpiowej batalii roku.

W stronę sędziów od razu sypały się radosne komentarze i głośne żarty. Zamiast oficjalnych podziękowań słychać było proste, rzucone z emocjami: „Panowie, no i o to chodziło!”, „Lepiej trafić nie mogliśmy!”, „Leszek, wpisuj ten numer i nawet nie pytaj, jak my to zrobiliśmy!” czy krótkie „Dzięki wielkie, robimy swoje!”. Sędziowie tylko z uśmiechem kiwali głowami, doskonale wiedząc, że dla tych chłopaków właśnie w tej jednej sekundzie zaczął się prawdziwy turniej.

To będzie po prostu piękny, niezapomniany tydzień. Przed nami dni wypełnione po brzeg stosem nagród czekających od sponsorów, błyskiem medali, łzami prawdziwego wzruszenia i chwile ludzkiej słabości, kiedy zmęczenie zmusi do wyciągnięcia z siebie ostatnich rezerw energii. Ciekawe, czy wszyscy zawodnicy stojący dziś na starcie zdają sobie sprawę z tego, co tak naprawdę przed nimi… My to wiemy doskonale. Przeżywaliśmy te emocje razem z Wami już wielokrotnie, współodczuwając każdy hol, każdy zerwany zestaw i każdy błysk nadziei.

I proszę mi wybaczyć, że poza bliskimi mojemu sercu działaniami Sponsora Generalnego nie będę w tym miejscu skrupulatnie wypisywał pełnej listy wszystkich partnerów – Federacja zdążyła Was już z nimi szczegółowo zapoznać. Chcę jednak podkreślić jedno: w trakcie całego turnieju będziemy starać się poświęcić Wam jak najwięcej miejsca i uwagi na naszych łamach, bo Wasze wsparcie jest dla tej imprezy absolutnie nieodzowne.

Ze wszystkimi itotnymi informajami zapoznacie się w tym miejscu.

https://pfwk.pl/finaly-pcm/final-polish-carp-masters-2026/

Udostępnij: