Polska Federacja
Wędkarstwa Karpiowego

PFWK

patronite
Puchar Szmaragdowego – Lazurowego Stawu 2026 – dzień 4

Puchar Szmaragdowego – Lazurowego Stawu 2026 – dzień 4

Poranek ostatniego dnia i takie małe przemyślenia egzystencjalne.

Namiot, przyczepa, domek czy noc pod parasolem?

Nie zwykłem często przebywać w takich luksusach. Gdy budzę się rano i zerkam przez firankę na łowisko – bez nocnej pobudki przez myszy polne przegryzające wiaderko z kulkami – czuję się dziwnie. Szczególnie gdy umykają mi spławy na środku wody tak atomowe, jakby ktoś wściekły wrzucił tam zawodników ze stanowisk nr 8 i 10. A mógł miec powody ? A skąd ……….

Czasy się zmieniają i wszystko idzie do przodu, zastępując retro poczynania w wielu aspektach… od tego co w tornie poprzez to co nad wodą i do wody.

Idąc dalej drogą tych przemyśleń  nie wszystko jednak się udaje i chyba nie na wszystko mamy wpływ. Nie będziemy przecież biczować się niepowodzeniami, jakbyśmy nagle zatracili umiejętności. W końcu mamy na koncie karpie powyżej 30 kilogramów i masę brań w najróżniejszych okolicznościach, więc dlaczego nagle dzisiaj miałoby być inaczej? Dlaczego mielibyśmy wątpić w to, co potrafimy?

Jeśli o tym, co dzieje się nad wodą, decyduje nasze wewnętrzne przekonanie, że zrobiliśmy absolutnie wszystko, co w naszej mocy – po prostu zaakceptujmy te gorsze chwile. Nie drążmy tematu, gdy rano, wyłaniając się z naszych tymczasowych, nadwodnych hoteli, zastajemy obraz w pozycji STILL (czytaj: głęboka pauza).

Przecież życie toczy się dalej. Gołąbek pokoju cały czas siedzi na naszym dachu, a każdy krok, który przemierzamy po łowisku – nawet jeśli stawiany nerwowo w oczekiwaniu na pewne zaburzenia dźwiękowo-wibracyjne to krok człowieka szczęśliwego.
Człowieka, który może realizować swoją pasję, zamiast walczyć z szarą prozą życia w czterech ścianach niesprzyjających splotów życiowych zdarzeń.

Szczęście wygląda tak …………… i nie będziemy go zakłócać bełkotem słowa ELpisanego….

 

Lubię te obrazy i naprawdę uważam, że gdyby nie rozwój sprzętowy i cała ta masa skomplikowanych kombinacji – tych wszystkich D-Rigów, CD, EX, CDRW czy innych DVD-Rigów – to nie rozwijalibyśmy tak mocno naszego wspaniałego hobby. Wszystko by spowszedniało, stało się takie… hmmm… monotonne i bezbarwne. A tak? Wciąż jest co kombinować i dążyć do ideału, by sprawić, że wydarzy się coś, gdy na wodzie nie chce zadziać się zupełnie nic.

Nie chcę, by to, co napiszę, zostało odebrane jako krytyka, ale właśnie taki obraz jest ewolucją od wędkarza do karpiarza. Duch wędkarski jest zaspokojony wtedy, gdy wędki są w wodzie, a duch karpiowy dopiero wtedy, gdy wszystko zostało obtrzaskane poziomicami. 😉

Młodość karpiowa pełną gębą i kwitnąca miłość w Domku nr 6! Wspaniale! 😉

Wspomniany widok rozwoju nadwodnego to obraz, który staje się powszechny. Pamiętam, jak pierwszy raz pojechałem na Gosławice i popatrzyłem na wędkarstwo przez pryzmat tamtejszych kominów. Wewnętrznie się gotowałem, gardząc tym widokiem i poczuciem zaburzenia estetycznej równowagi krajobrazu – natury, w której słońce skrywało się za fabrycznymi kominami.

Później jednak najważniejsze stawały się inne procesy: troska o te akweny, ich rozwój, dbałość o populację ryb i stworzenie areny do realizowania sportowej pasji w jak największym zakresie.

Żebyście nie pomyśleli, że dominują tutaj wyłącznie tematy zastępcze – łowi się!!!!

W tym miejscu należy oddać duży szacunek chłopakom. Z jakichś przyczyn brania ułożyły się troszkę monotematycznie z poziomu stanowiska nr 10, tym większe więc uznanie dla sąsiedniej ekipy, że potrafi przyciągnąć do siebie ryby z tego rejonu. Często zdarza się tak, że nie da się sprawiedliwie podzielić jednej miejscówki po obu przeciwnych stronach, dlatego czapki z głów, że wciąż walczą i próbują kąsać lidera!

Podobna sytuacja ma miejsce również na stanowisku nr 10 na „Lazurze”. Wspomniane przeze mnie stwierdzenie, że gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta, może okazać się niezwykle trafne. Tutaj potrzeba dosłownie jednej ryby o wadze powyżej 13 kg, by stosunkowo małym nakładem sił nieźle namieszać w klasyfikacji generalnej!

I cyk zdjęcie z Sędzią Głównym – Leszek Morkis w dobrej formie „na planie” – zobaczycie w relacji VIDEO

Stanowisko nr 10 n lazurze to wspaniały wymagający plac. Gdyby dołączyć możliwość pływania pontonem by tylko się wypchnąć poza połacie zielska było by wspaniale bo szkoda takie miejsce wykluczać ale w obecnej konfiguracji łowienie jest tam wybitnie utrudnione – tym bardziej szanujemy !!!!

Ten obraz nie dziwi. Mieszanka zajebistości z zajebistością! Potężne doświadczenie tej ekipy sprawia, że można by u nich zamieszkać i godzinami słuchać opowieści o strategiach oraz dostosowywaniu ich do realiów panujących nad wodą w najróżniejszych sytuacjach. Pojawia mi się w głowie pewien pomysł… ale o tym może kiedyś, przy innej okazji.

Teraz szybki powrót na „Szmaragd” dla potwierdzenia, że w tym sektorze broń nie została jeszcze złożona! W tę ostatnią noc możemy się mocno zdziwić, bo każdemu na tej wodzie przysługuje szansa na kilkanaście godzin cudów – dokładnie takich, jakie oglądaliśmy na rozpoczęciu imprezy na stanowisku nr 10.

Teraz troszkę o samej imprezie.

Zawodnicy podkreślają wyraźny progres organizacyjny zawodów na tej wodzie, wręcz zahaczając o zachwyt. Może pokuszą się o publiczne komentarze, ale już teraz ekipie organizatorów zakręciła się łezka w oku. Nawet ekipie medialnej skapnęło trochę pochwał, co ogromnie cieszy.

Pasja i oddanie pewnym standardom są tak samo ważne, jak ich dostrzeżenie przez szanowne gremium opiniotwórcze w postaci NAOCZNYCH ŚWIADKÓW.

Bo pasja łączy.

A wiara i nadzieja, że każda chwila może dać nowe rozdanie powoduje, że determinujemy siły i środki by coś się zadziało…..

 

Rzeczywiście, mechanizm „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta” idealnie pasuje do turniejowej rywalizacji, zwłaszcza w formule karpiowej, gdzie presja na wodę i taktyka sąsiadujących stanowisk odgrywają kluczową rolę.

Kiedy dwa mocne, rywalizujące ze sobą zespoły (np. walczące łeb w łeb o pierwsze miejsce lub dominujące w danym sektorze) skupiają się na wzajemnym blokowaniu, „przerzucaniu” ryb, agresywnym nęceniu czy ciągłej rotacji zestawów, tworzą na swoich stanowiskach ogromną presję. Ryby, zamiast wejść w to epicentrum zamieszania, bardzo często wybierają bezpieczną strefę buforową  czyli właśnie stanowisko obok, gdzie panuje

Nadchodząca przysłowiowa cisza medialna i spokój.

CZy tylko informacyjny ??? – To się okaże 😉

I wiecie co ????

Po raz kolejny świetnie się z wami wszystkimi bawiłem – naprawdę 😉

Co oznaczają czasami moje teksty ???

Żadne tam „gderanie” czy „męczenie”  w tym sporcie bez analitycznego myślenia, rozkładania taktyki na czynniki pierwsze i odrobiny sportowej zawziętości (nawet tej przekornej) nie ma wyników. To właśnie te dyskusje, analizowanie godzin, regulaminów i zachowań ryb nad wodą tworzą cały ten klimat.

Walka i wyciąganie wniosków z każdej sytuacji na wodzie to esencja karpiowania. Dopóki zestawy są w wodzie, a w głowie układają się kolejne plany na przechytrzenie sąsiadów (i ryb), dopóty warto walczyć o każdą kolejną matę.

Dzięki za świetną dyskusję i wymianę myśli na stanowiskach.
Powodzenia na kolejnych zasiadkach i do zobaczenia przy kolejnych analizach.

ELpozdroooooooo i połamania!

WYNIKI

https://pfwk.pl/zawody/puchar-szmaragdowego-lazurowego-stawu-2026/

 

Udostępnij: