Bawimy się z zawodnikami przednio. Przeprowadziliśmy nawet kilka trafnych symulacji, kto powinien nieźle dostać po nosie od „maluszków” rzędu 9,980 kg… Bo jakoś tak nikt nic nie zgłasza. Waga 9,980 kg to najgorszy koszmar każdego zawodnika, niby piękny, a do tabeli brakuje paczki zapałek. Trzymam kciuki za ten dwunasty, wyczekany odjazd! Niech ten „koszmarny” dźwięk w końcu przetnie ciszę w waszej tabeli i rano obaczycie taki widok.
Kulisy tych spotkań prowadzą nas do Historii, która jakims dziwnym trafem zahacza o osoby, które przewijają się w walce o najwyższe laury bardzo często. Poznajecie ???
Przypadek ??? , jest taka ulica w moim mieście, Przypadek się nazywa, więcej przypadków nie znam. Pozwolę sobie w rysie historycznym, z płnym szacunkiem do całej ekipy zwrócić uwagę na Bartosza . Gdy taki zawodnik znajduje sie w zespole, to konkurencja może mieć trudno.
Mieszanka rutyny z młodością, doświadczenia życiowego z polotem. No dobra dobra, melduję sie na śniadaniu 😉 Obiecaliście za dobre słowo 😛
Mała prywata. Marcin z Kompanem, ekipa z Bloków z początków „Sensownej Krainy” Fajny widok. taki lekko wzruszający. Gdy patrzysz na takich ludzi, pełnych uśmiechu i tego czegoś co pamiętasz z młodych lat, to naprawdę chce się Ż ….
A co tu widzimy w tle ??? Spław???
Ooooooooooooo , kolejne prywata ? Już dość, Tu również przypadków nie ma, ale po dobrym losowaniu ryby trzeba również złowić, same nie przyjdą. Stajemy się świadkami jednego z holi. Emocjonujemy się wraz z zawodnikami i uwieczniamy ich dokonania w postaci jak najlepszych materiałów, choć miejsca na pomoście w tym przeprawowym stanowisku mało. Radzić sobie trzeba.
Hata wuja Jima ??? Pwnie na tą chwilę z 20stoma braniami ale tylko jedną „wagową” i choć pojawiła sie również spinka to wiemy, że przy takiej ilości brań NA BANK, w końcu zaczną przerzucać ryby wyżej klasyfikowane. Zapowiada się bardzo ciekawa rywalizacja.
Podział łowiska na 3 sektory oraz dostosowanie stanowisk pod względem atrakcyjności wraz z zakwalifikowaniem ich do konkretnych sektorów pozwala na wybitnie sprawiedliwą rywalizację, stawiając tą wodę w gronie TOPÓW sportowych łowisk.
Wiecie co oznacza skrót KMK ??? hmmmmm
A to nie prawda …. I włosy im rosną na stare lata – również 😉
Andrzej Grzywacz wraz z kompanem. Pozwolę sobie na małą lukę w pamięci, bo nie pamiętam czy w takim skłądzie byli na finale PCM 2 lata temu na Nieliszu, ale na pewno awansowali z tego Łowiska i na pewno w ostatnich godzinach zawodów zapewnili sobie awans piękną ponad 20kg rybą więc. Może powtórka ???
Huuuuuu Huuuuuu 😉 Moje pierwsze w tym roku 😉
Czy prezes, zapędziwszy się z wypisaniem karty zawodnika przewidział, że trzeba będzie o poranku dokończyć ten ubytek 200gr i wpisać zawodników na listę ?
Pięknie tutaj, prawda? Krajobraz jak z bajki, ale rano nikt tu nie przyjechał podziwiać widoków! Presja rośnie, woda zaczyna żyć własnym życiem, a my dopiero się rozkręcamy. Sektory podzielone, taktyki odpalone, a „maluszki” poniżej dychy niech idą dorastać………… czas na prawdziwe kabany. Kończymy to śniadanie i wracamy na stanowiska, bo czujemy w kościach, że zaraz któryś sygnalizator znowu zaryczy jak wściekły. Trzymajcie kciuki, meldujcie slingi we wodzie i do zobaczeniana wadze 😉
https://pfwk.pl/zawody/wielkopolskie-eliminacje-do-mpwwk-pcm-2026/
EL …………