Ale zapomnijcie o groźnym strażniku. To najsłodsza, tymczasowa królowa stanowiska nr 42, którą Natalia przygotowała i ułożyła tak idealnie, że zamiast stresu, każdego wita absolutny spokój. Ta czworonoża piękność postanowiła jednoosobowo powiedzieć stanowcze STOP wszelkim obawom i turniejowej gorączce, zanim komisja w ogóle rozłoży wagę!
Zresztą, czy sami tego nie odczuwacie? Wystarczy jedno, obustronne spojrzenie prosto w te wierne oczy i już wiecie, że na tym stanowisku rządzi czysta przyjemność, a każda wizyta to czysta radość. NIE-SA-MO-WI-TE! 😉
Może skupmy się na czystej rywalizacji sportowej? Ekipa z tego stanowiska wrzuciła właśnie najwyższy bieg i absolutnie nie zwalnia tempa! Każda kolejna ryba meldująca się na ich macie jest większa od poprzedniej, a bezwzględna selektywność, z jaką odizolowali brania mniejszych osobników, zasługuje na najwyższy podziw. Jak oni to robią? Jakich trików użyli, by przechytrzyć tylko te największe sztuki?
Oczywiście na tym etapie imprezy szczegóły taktyczne muszą pozostać naszą słodką tajemnicą. Naszą i samych zawodników… Ale zobaczcie sami! To, co widzimy, przechodzi najśmielsze oczekiwania. Im naprawdę, z pełną premedytacją udało się całkowicie wykluczyć karpie „nie do wagi”! Na tym pomoście rządzi już tylko czysty, profesjonalny ciężki kaliber!
W relacji video znajdziecie odpowiedź co kryje sie za tą sytuacja – Liczba dnia 60 x4 0
I cyk dublecik ….
Wspominaliśmy o niebywale równym podziale stanowisk? Czas na małą prywatną wycieczkę, MAM ŚWOADOMOŚĆ że te ekipy stoczą dla mnie prawdziwie BRATOBÓJCZĄ rywalizację! Będę kibicował każdej z nich z osobna i głęboko ubolewał, gdy ktoś, zgodnie z zasadą „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”, wjedzie w tę walkę z boku i po prostu pozamiata walczące zespoły.
Jestem tylko człowiekiem. Sprawiedliwym, ale mającym swoje słabości. Czasami, może nieco nieetycznie – przepraszając przy tym władze PFWK – po 15 latach upokorzeń po prostu uleje mi się w środku i wysmyknie o kilka zdań za dużo. Ale biorę za to pełną odpowiedzialność! Jednocześnie gwarantuję, że jestem pełen podziwu dla samego siebie, że i tak tak mocno się powstrzymałem (w końcu kto ma myszkę, ten jest panem!).
Czy przepraszam??? NIE!!!!! Mam tego pełną świadomość… 😉
IVO – przecież on wie, że tutaj toczy się walka o TAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAkie karpie, okrzyk który rozbrzmiewa po całej Karpiowej Polsce od lat 😉
Czy go słyszycie??? Wpisał się w karpiowy krajobraz bardzo. bardziej niż cebulki włosów Leszka wkomponowały sie w pozorne łysienie 😉 , które po latach okazało się tylko przejściowym IMAGE . ZADRRO ????
TAK !!!!
SPORT !!!!
Kazdy kto zna Łowisko Jerzyn ten wie, że stanowisko 28 jest KOZACKIE. Przekonały sie o tym ekipy moich przyjaciół nie tak dawno wygrywając tam zawody. Czy tak będzie tym razem ??? Mały krok wykonany – TEAM CARP PERZÓW !!!! RULrrrZZEZ !!!!
A kto nas odwiedza ponownie???? Potrafią w te KARPIE?! Zwróćcie uwagę na to, że przypadki w takich chwilach po prostu nie istnieją. Jedno zwycięstwo w zawodach, finał Mistrzostw Polski z przepięknym wynikiem !!!! , kolejne zwycięstwo w tej samej imprezie (lecz tym razem bez charakteru eliminacyjnego) i oto kolejny mocny akcent w tej rywalizacji!
Może i jest to ekipa z małym stażem, ale za to niesamowicie pokorna, świadoma i potężnie skuteczna. GRATULUJEMY!!!!
Kwintesencja, Wędkarstwa Karpiowego – RADOŚŚ !!!!!
A na koniec kilka słów o formule 3 BIG FISH (10+).
Oczywiście, że nie bronimy wam łowić mniejszych ryb! Ale zauważcie, co się dzieje – za chwilę w ogólnej klasyfikacji nie będzie już żadnej ryby poniżej 14 kg. CARP CARE??? Przecież o to walczymy wszyscy! Po co męczyć te mniejsze sztuki, przeważać je o 200 gramów i powodować, że wszystkim nam – i zawodnikom, i sędziom – jest po prostu trudniej?
Powiem szczerze: GRATULUJĘ twórcom regulaminu ODWAGI. To się kapitalnie sprawdziło!!!!!
Pięknie tutaj prawda ???
Gdy ekipy ze stanowisk 35 oraz 36 pojawiły się na swoich miejscach, można było w ciemno prognozować walkę o zwycięstwo między nimi. Wiadomo, że nie wolno dzielić skóry na niedźwiedziu… a jednak sam ją tutaj lekko podzieliłem. Po wspaniałym, wręcz nieziemskum początku ryby nagle odeszły. Błąd w taktyce czy po prostu czynniki, na które kompletnie nie mamy wpływu? Chłopaki mają teraz na stanowiskach naprawdę sporo do analizowania…
No tak, bo przecież prawdziwy karpiarz musi cierpieć! Jeśli nie przesiedziałeś trzech tygodni w krzakach nad zarośniętą wodą PZW, walcząc z komarami wielkości wróbli, kłusownikami i brakiem jakiegokolwiek brania, to się nie liczysz. Prawdziwy hardcore jest tylko na publicznym, dzikim bezrybiu!
A tutaj? No dramat. Piękne, zadbane stanowiska, ryby w doskonałej kondycji, zaplecze, święty spokój i woda zarządzana przez kogoś z pasją i głową na karku. Aż oczy bolą od tych „ohydnych” widoków! 😉
Ta odwieczna, święta wojna między „ortodoksami z PZW” a „łowcami z komercji” to już klasyk. Część środowiska uwielbia wyśmiewać łowienie na wodach prywatnych, rzucając hasłami o „karpiach z wanny” i „wędkarstwie dla leniwych”. Z kolei z drugiej strony lecą teksty o „betonie i pustyniach” na wodach związkowych. Ta niezdrowa rywalizacja i wzajemne dogryzanie sobie w komentarzach trwają w najlepsze.
A prawda? Prawda jest taka, że piękne, dzikie wody w rękach prywatnych gospodarzy pokazują, jak powinno wyglądać nowoczesne wędkarstwo z szacunkiem do ryby i pasjonatów. Można narzekać, można ironizować, ale ostatecznie i tak liczy się jedno: pasja, pisk sygnalizatora i widok potężnego, zdrowego karpia na macie. Reszta to tylko gadanie przy klawiaturze!
TAKIEGO PREZESA to ze świczką szukać. ORGANIZACJĘ W RYZACH UTRZYMA !!!! i łapa budzi respekt !!!
Stara gwardia Karpiowa z FYRTLA 😉

Dobra, idziemy spać 😉
WASZ EL 😉
TABELA
https://pfwk.pl/zawody/wielkopolskie-eliminacje-do-mpwwk-pcm-2026/